Nietypowa noc

28 września 2019

Dwie skrajności

Kiedy znalazłamNoc, kiedy umarła i przeczytałam kilka pierwszych opinii na jej temat były one od siebie tak różne, że nie wiedziałam do końca czy na pewno chcę ją przeczytać. Jedni bowiem pisali o powieści w samych superlatywach, inni byli niezwykle rozczarowani. Te drugie opinie hamowały mnie przed sięgnięciem po tę książkę, jednak stwierdziłam, że aby sprawdzić jak to jest, muszę przeczytać ją sama. Jaki efekt? Cóż. Myślę, że nie mogę się podpisać ani pod pierwszą, ani pod drugą kategorią, ponieważ dla mnie była to lektura przyjemna, jednak nie na tyle, abym rzucała wszędzie zachwyty na jej temat. Przyjemny, psychologiczny thriller, który z biegiem czasu się rozkręca, momentami nieco zbyt przewidywalny.

Od początku… 

Dzień, który w teorii powinien być najszczęśliwszym i najpiękniejszym dniem w życiu każdej kobiety. Dzień ślubu oczywiście! Evie Bradley w swojej pięknej sukni ślubnej, z rozwianymi przez wiatr włosami stała na klifie w obecności świadków. Scena wydawałaby się piękna i pełna magii, gdyby nie drobny szczegół. Kobieta skoczyła z klifu i przepadła w słonej, morskiej wodzie. Ciała nie odnaleziono. Dlaczego to zrobiła? Odpowiedź na to pytanie zna tylko jedna osoba – Rebecca. Najlepsza przyjaciółka, która miesiąc po tym wydarzeniu otrzymuje wiadomość o treści „Mogłaś mnie uratować”. Idealna wiadomość, aby dobić kogoś poczuciem winy, nie ma co. Jeszcze lepsza, bo skoro Evie nie żyje, to skąd w ogóle ta wiadomość? Ja osobiście dostałabym paranoi po czymś takim. 

Kłamstwa i jeszcze więcej kłamstw

Na tym właśnie oparta jest fabuła całej książki. Czy Evie naprawdę popełniła samobójstwo? Czy Rebecca faktycznie mogła temu zapobiec? Czy to wszystko tylko część gry pełnej kłamstwa i niewyjaśnionych tajemnic? Nie odpowiem na te pytania, bo jeśli kogoś to zaintrygowało, to niech przeczyta książkę, bo warto. Na każdym kroku wypływają kolejne tajemnice. Bardzo fajnie skonstruowany thriller, który nie każe nam pić kubka melisy do lektury, żebyśmy bez problemu dali radę dotrzeć do końca. Jenny Blackhurst zrobiła tutaj kawał dobrej roboty.

Lekki dreszczowiec

Na spokojnie mogę przyznać, że „Noc, kiedy umarła” nie należy raczej do tego typu thrillerów, gdzie mamy ciągle gęsią skórkę, na każdym rogu przeżywamy szok i niedowierzanie, a napięcie jest nie do wytrzymania. Dlatego, jeżeli ktoś czegoś takiego oczekuje, to niech lepiej odłoży tę książkę. Dla mnie było to kilka przyjemnych godzin czytania, gdzie momentami lekki dreszczyk był obecny, ale nie sprawiał, że włosy stawały mi dęba. Czasami warto sięgnąć po nieco „lżejsze” pozycje, tym bardziej, że pisarsko ta pozycja, jest na dobrym poziomie. 

 

Czy to koniec przygód Chrostiana Abella?

18 września 2019

Kryminał noir

Danzig. Jesień 1944 roku. Zagadka o wielu twarzach. Tak w ogromnym skrócie możemy określić motyw przewodni ostatniej części przygód detektywa Christiana Abella, który wyrusza na poszukiwanie morderców oficerów floty wojennej. W między czasie będzie musiał uporać się też z porywaczami, którzy zabrali jego córkę. Krzysztof Bochus zabiera nas w podróż pełną przygód w najnowszej książce „Miasto duchów”.

Miejsce akcji jest targane przez działania wojenne, ale zza każdego rogu wychyla się też tajemnica z przeszłości, grzechy mieszkańców miasta i zawiłe próby tuszowania niewygodnych faktów. W tle coraz głośniej słychać maszerującą armię sowiecką, co dla wielu będzie symbolem zagłady. Wtedy, metaforycznie rzecz ujmując, na zawsze zgaśnie nad Polską słońce.

Hitler już wie, że przegrał

Fabuła bardzo umiejętnie rozeznaje się w sytuacji politycznej i społecznej ostatnich miesięcy II wojny światowej. Zarówno polski jak i niemiecki naród drży w obawie przed sowieckim atakiem, wódz III Rzeszy ma świadomość zbliżającej się porażki, w dodatku coraz bardziej szalony w niczym nie przypomina dowódcy, który porwał tłumy. To już wrak człowieka, zaklinający rzeczywistość, bez popleczników, planu i ze świadomością, że nie da się zatuszować jego winy. Co wcale nie oznacza, że nie podejmuje walki, starając się na własną rękę szerzyć propagandę kłamstwa, odnośnie tego, kto tę wojnę wywołał.

Niemiecka armia zdaje się w większości nie podzielać zdania wodza i zaczyna grać na własną rękę, zabezpieczyć się przed przegraną. By uzyskać coś dla siebie rozpoczyna brudną grę zabarwioną zemstą. Dochodzi do porwania córki Abella, co w ostatecznym rozrachunku okaże się błędem, a także działaniem nielogicznym, pozbawionym honoru, który powinien być na pierwszym miejscu żołnierza w mundurze.

Zagadka kryminalna

Porwanie, oszalały wódz, a do tego miasto pełne niedopowiedzeń i tajemniczy zegar. Z tych elementów powstaje układanka, niezwykle dobrze spajająca swoje elementy, wyważona i, jak pokazuje zakończenie, kompletna. Rys postaci i szczegółowość ich przedstawienia zasługuje na osobne uznanie tak samo jak nietuzinkowe podejście do zagadnień historycznych. Książka opisuje też to, że każda, nawet najmniejsza nasza myśl, jest zamieniana w czyn. Warto zastanowić się nad tym, co stało się ze światem, w którym ktoś był ogarnięty wyłącznie rządzą zemsty i prywatnej satysfakcji – terytorialnej, ideologicznej czy finansowej. Książkę czyta się jednym tchem, prezentowany tom nie odstaje od swoich poprzedników. Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest ostatnim, chociaż zakończenie, jakie prezentuje „Miasto duchów” jest niełatwe do obejścia.